Tym, czego potrzebuje jak najszybciej współczesny człowiek, jest wiara. Ale nie chodzi mi o emocjonalne przeżywanie albo o myślenie o Bogu. W moim rozumieniu wiara jest umysłowym uznaniem prawdziwej realności. Mówiąc o realności mam na uwadze zarówno realność świata jak i realność Boga (czyli realność stworzonego człowieka oraz Super-Realność Boga Stwórcy). Chodzi więc o wiarę, która wyraża pełną akceptację rozumową istnienia realności (istnienia tego, co realne). Dodatkowym efektem jest również odrzucenie i negacja tego, co nie jest realne, chociaż może się takim wydawać.
Mi się wydaje, że cały problem sprowadza się do odróżnienia realnego poznania, które wcale nie utożsamia się z tzw. poznaniem naukowym, od naszego myślenia o czymkolwiek (a to właśnie myślenie jest podstawą poznania naukowego). My posiadamy zdolności poznawcze, które stanowią nasz kontakt z realną rzeczywistością. Dla mnie wystarczającym dowodem jest fakt, że ludzi nigdy nie mieli i wciąż nie mają problemów z rozpoznaniem spotkanego naprzeciw człowieka. Przecież nie kierują się w tym przypadku żadną wiedzą naukową na temat człowieka. Nie da się tego również określić jako przyzwyczajenie. A zatem mamy do czynienia z realnym poznaniem (które często poprzedza nasze widzenie naukowe).
Człowiekowi potrzeba dziś tej poznawczej wiary, żeby na powrót uzyskać realny kontakt z rzeczywistością (z tym, co realne, a już zwłaszcza z prawdziwą realnością człowieka). Jest to o tyle ważne, że nauka w wersji instytucjonalnej przestała się zajmować realnością człowieka i zaczyna tworzyć dowolne poglądy ideologiczne (zgodne z tzw. "poprawnością polityczną"). Doskonale wiadomo, że ludzie nie powinni poddawać się żadnej ideologii, gdyż to zawsze prowadzi do zbrodni przeciwko ludzkości. Im szybciej zdamy sobie z tego sprawę, tym łatwiej nam będzie się ratować przed tymi zagrożeniami. Chociaż wydaje się, że tu walka będzie raczej ostateczna.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz