Wypada obecnie zapytać, dlaczego uważam, że aktywność podmiotu osobowego sprawia i przyczynuje powstanie władz duchowych? Wiadomo, iż od samych początków filozofii poszukiwano przyczyny, która odpowiadałaby za powstanie naszej ludzkiej duszy. Platon poszukiwał początków duszy w świecie idealnym (mającym charakter boski), natomiast Arystoteles przypisywał powstanie duszy albo ogólnie ludzkiej rozumności jakiemuś ogólnemu i koniecznemu Umysłowi (samomyślącemu się Umysłowi), który miał być przyczyną wszystkich ludzkich rozumów (czyli wyposażenia duchowego człowieka). Ostatecznie w czasach chrześcijaństwa zaowocowało to tezą, że Bóg stwarza duszę człowieka. Jednak Boża Wszechmoc nie obejmuje wszystkich dowolnych działań, odpowiada zaś za stwarzanie bytów realnych, które obdarza istnieniem jako zasadą ich realności. Na tym właśnie polega Boska Wszechmoc, gdyż nikt inny nie jest w stanie niczego stworzyć.
Jednak Bóg nie może stwarzać ludzkiej duszy, która należy do sfery esencjalnej, czyli należy do możności istotowej. Duszę stanowią trzy władze duchowe, które mają jedynie charakter możnościowy, co oznacza, że są zdolnościami do działania (potentiae animae), natomiast działają tylko pod wpływem zewnętrznego impulsu, czyli otrzymanego skądinąd napędu -- czy to będzie aktywność osobowa, czy też aktywność boska, czyli łaska Boża (Augustyńskie oświecenie). Dlatego naszym zdaniem, widać wyraźnie, że Bóg nie może stwarzać duchowej realności, która polega na ciągłym stawaniu się (fieri non esse). Bóg stwarza prawdziwą realność typu esse, stwarza więc istnienie człowieka (wraz z jego podmiotowościami). Natomiast wyposażenie istotowe (możnościowe) bytu ludzkiego zależy bezpośrednio od aktywności podmiotów egzystencjalnych osoby i życia.
Dlatego zasadniczym błędem poglądów naturalistycznych, jest to, że traktują naturę człowieka jako jego główną i podstawową realność, w dodatku niezależną od niczego innego. Przecież stwierdzenie, że człowiek jest zwierzęciem, wpisuje człowieka w cały proces ewolucyjny (rozwoju przyrodniczego) uzależniając go od wpływu środowiska naturalnego ale bez wskazywania konkretnej przyczyny sprawczej (nawet nie wiadomo skąd powstało życie). Nie wolno traktować człowieka jako coś, co pojawia się znikąd. Człowiek (czyli każdy z nas) jest bowiem zbyt ważną dla nas realnością, żeby pomijać jego pochodzenie. Jeżeli chcemy poznać cokolwiek realnego, to musimy się odnieść do jego przyczyny sprawczej. Zależność od przyczyny pokazuje nam zarazem charakter wewnętrznej struktury bytowej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz