18 stycznia 2019

Problem osobowości



Problem osobowości /1



Osobowość nie jest osobą. Osoba jest czymś pierwszym i pierwotnym. To osoba tworzy osobowość człowieka, a nie odwrotnie. Osobowość stanowi duchowy wymiar ludzkiej natury. Ludzka natura ma swój wymiar duchowy i cielesny. Te wymiary nie są sobie przeciwstawne, one się uzupełniają albo dopełniają. Cała natura umiejscawia nas w tym ziemskim świecie. Natomiast osoba jest czymś transcendentnym wobec świata i natury. Osoba do spółki z egzystencjalnym życiem przyczynują naszą ludzką naturę. Osoba przyczynuje i daje naturze wymiar duchowy, zaś życie przyczynuje i kształtuje naszą cielesność. Ani duchowość, ani cielesność nie mogą funkcjonować bez egzystencjalnej podmiotowości osoby i życia.

Dlatego osoba ze swoją aktywnością określa duchową osobowość człowieka – jego moralność i religijność. Z kolei życie ze swoją mocą ożywczą przyczynuje i kształtuje naszą cielesność. Dlatego cielesność nastawiona jest na życie i przekazywanie życia. Dar życia staje się celem cielesności ożywionej przez egzystencjalną moc życia (vivere jako akt życia). W rzeczywistości ziemskiej dar życia dokonuje się poprzez stosunek seksualny. Stąd celem ludzkiej natury jest rozmnażanie się pod kontrolą moralności i religijności, czyli pod kontrolą duchowej osobowości.

Otóż ludzka duchowość wyzwolona spod kontroli osoby popada w szaleństwo twórczości. Z tego powodu człowiek zaczyna tworzyć sobie różne wizje. Dochodzi do tego, że człowiek chce stworzyć siebie zupełnie od nowa. Jednak dla takiej twórczości konieczne jest odrzucenie moralności i religijności. To prowadzi do duchowego demonizmu, który zaczyna wyżywać się na naszej cielesności. Dlatego zostaje zanegowany główny cel cielesności, czyli rozrodczość, co skutkuje takimi zachowaniami seksualnymi, które nie dopuszczają do prokreacji. Albo poszukuje się różnych ekstremalnych doznań zmysłowych (narkotyki i używki lub sporty ekstremalne zahaczające o śmierć).

Samotny pojedynczy człowiek nie ma możliwości doświadczenia swojej osoby. Aby przeżyć i doświadczyć czegoś osobowego trzeba nawiązać relacje osobowe. Dopiero nawiązanie relacji osobowych powoduje uaktywnienie się naszej osoby. Pod wpływem relacji wiary, miłości i nadziei nasza osobowa podmiotowość wysyła w kierunku duchowości akty kontemplacji, sumienia i upodobania. Jeżeli te akty zostaną przyjęte we władzach duchowych,  to wówczas mogą tam stworzyć silną osobowość, czyli jakąś postać doskonałej duchowości. Dawniej mówiono także o silnym charakterze człowieka.

Tak więc osobowość człowieka nie powstaje pod wpływem różnorodnych przeżyć i doświadczeń. Takie doświadczenia mogą jedynie ubarwiać naszą osobowość. Do powstania silnej osobowości niezbędna jest realna aktywność osobowej podmiotowości istnienia. Tylko osobowe akty kontemplacji, sumienia i upodobania dają naszym władzom duchowym realną siłę do działania. Bez tego wsparcia nasza duchowość zapada się w sferę możliwości, która mami nas swoją wolnością działania. Ludziom wydaje się, że wolność zapewni im doskonałe działanie. Lecz to jest potworne złudzenie. Wolność jest tylko możliwością działania i dlatego wolność nie jest w stanie napędzać naszego działania. Tutaj konieczna jest realna moc sprawcza, która kryje się w podmiotowości istnienia. Dlatego siłę do rzeczywistego działania człowiek powinien czerpać ze swego wnętrza. To w głębi ludzkiego bytu tkwi siła sprawcza. Trzeba umieć wydobyć ją na zewnątrz w postaci działania naszej natury. Jeśli nasze działania nie zdobędą osobowego wsparcia, to wówczas stają się zupełnie dowolne, a przez to chaotyczne. Człowiek zaczyna miotać się wokół różnych spraw. Nie potrafi znaleźć dla siebie miejsca i sensu życia. Albo łapie się bieżących spraw i rzeczy, albo rzuca się w wir pracy zawodowej, albo goni w poszukiwaniu wciąć czegoś nowego, albo ulega modom lub sekciarstwu. Taki człowiek nie znajdzie dla siebie szczęśliwego miejsca w życiu. Szczęście możemy osiągnąć działając osobowo. Bo tylko nasze osobowe akty niosą ze sobą sprawczą moc realności. Z kolei pełna realizacja własnej realności daje nam szczęście. Szczęściem człowieka jest więc życie osobowe. Życie osobowe, które dzieje się we wspólnocie osobowej – w rodzinie lub w Kościele.

Problem osobowości /2



Czym jest osobowość? Tym, co rzeczywiście zależy od naszej aktywności, jest osobowość człowieka. Osobowość stanowi wyposażenie duchowości, o którym możemy powiedzieć, że się staje i rozwija. Oznacza to, że jesteśmy w stanie rozwinąć własną osobowość, ale nie rozwijamy swojej osoby. Osobowość nie jest bowiem osobą.

Dawniej mówiło się, że trzeba wypracować albo ukształtować swoją osobowość. Określano najczęściej osobowość jako charakter moralny. Mówiło się o budowaniu charakteru moralnego. Wydaje się, że osobowość oznacza znacznie więcej niż sam charakter moralny. Charakter moralny czy szerzej moralność, jako działania moralne, stanowią realny fundament osobowości. Na tym moralnym fundamencie nabudowuje się to, co nazywamy kulturą osobistą człowieka. Można zatem przyjąć, że osobowość tworzy charakter moralny wraz z szeroką kulturą osobistą.

Człowiek kulturalny to człowiek posiadający właściwie ukształtowaną osobowość. Dzisiaj nawet teorie wychowania odwołują się do kształtowania lub tworzenia osobowości, ale nie potrafią zidentyfikować samej osobowości. Najczęstszym błędem jest sprowadzanie osobowości do tworzenia świadomości wyposażonej w jakiś system wartości. Jest to pokłosie koncepcji Schelera, który utożsamiał osobę ludzką ze świadomością zawierającą świat wartości.

Już takie rozwiązanie filozoficzne pokazuje, że wartość nie jest realna własnością bytu, lecz jedynie naszym myśleniem o czymś dla nas cennym. Myślenie porównuje i zestawia ze sobą różne rzeczy i na tej podstawie tworzy swoją hierarchię wartości. Toteż okazuje się, że za coś wartościowego możemy uznać dowolną rzecz czy działanie, które uważamy za potrzebne lub konieczne dla siebie. W ten sposób myślenie człowieka może stworzyć dowolną hierarchię wartości.

Moralność człowieka nie opiera się na tworzonych dowolnie wartościach lecz na realnych zasadach moralnych, jakimi są słowo prawdy, czyn dobra i przeżycie piękna. Te zasady powstają w naszych władzach duchowych pod wpływem oddziaływania aktów pochodzących z podmiotu osobowego, czyli osobowej podmiotowości istnienia. Akty kontemplacji płynące z osobowej prawdy oddziałują na nasz umysł zaszczepiając w nim realną zasadę działania w postaci słowa prawdy. Z kolei akty sumienia pochodzące od osobowego dobra wpływają na naszą wolę zaszczepiając w niej realną zasadę działania w postaci czynu dobra. Wreszcie akty upodobania płynące z osobowego piękna oddziałują na naszą uczuciowość zaszczepiając w niej realną zasadę działania w postaci przeżycia piękna.

Wszystkie te trzy zasady razem stanowią podstawę dla moralnego działania człowieka. Nie ma innej drogi lub możliwości realizacji trwałego postępowania moralnego. Ani naśladownictwo, ani żadna forma wiedzy praktycznej lub etycznej nie dysponują odpowiednia mocą sprawczą, która pozwoliłaby człowiekowi podejmować stale działania moralne. Na tym właśnie polega zasadniczy problem wychowawczy, czyli jakie stosować metody, które mogłyby skłonić człowieka, zwłaszcza młodego człowieka, do postępowania moralnego. Otóż różne metody psychologiczne są po prostu nieskuteczne.

Dlatego filozofia personalistyczna odwołuje się wprost do aktywności osoby ludzkiej. Gogacz podkreśla w tym względzie rolę relacji osobowych, które są podstawą osobowej obecności ludzi dla siebie nawzajem. Należy jednak od razu zaznaczyć, że taka współobecność na zasadzie relacji osobowych może być realizowana w kochającej się rodzinie. Takie relacje nawiązują się bowiem pomiędzy kochającymi się rodzicami, a następnie również miedzy rodzicami a dziećmi. Dlatego najlepszym środowiskiem wychowawczym, jeśli nie jedynym, jest rodzina stanowiąca wspólnotę osobową.

Stąd właśnie w rodzinie dziecko może kształtować swoją osobowości i swój charakter moralny. Przecież tego nie załatwią żadne instytucje („wychowawcze”) ze szkołą na czele. Osobowość dziecka kształtuje się w domu rodzinnym pod wpływem relacji miłości, wiary i nadziei, ponieważ od tego zaczyna się całe wychowanie moralne i religijne człowieka. Źródłem rozwoju osobowości w stronę moralności i religijności są zasady działania obecne we władzach duchowych. Dla naszego umysłu jest to słowo prawdy, dla woli jest to czyn dobra, zaś dla naszej uczuciowości jest to przeżycie piękna. Te zasady, będące dla naszych władz siłą do działania moralnego, stanowią zarazem jakby pierwotne albo pierwsze i główne działania tych władz. Poznanie umysłowe wyraża się w słowie prawdy, chcenie woli wyraża się w czynie dobra (potocznie mówimy o dobrych uczynkach), natomiast uczuciowe wyraża się w przeżyciu piękna (na tym polega nasze doświadczenie życia).

Bez tych realnych zasad i mocy sprawczych nasza osobowość staje się jedynie sferą intencjonalnej świadomości, czyli nagromadzeniem dowolnych możliwości działania. Możemy powiedzieć, że taka osobowość (świadome i wolne Ja) buja w obłokach możliwości, ale nie potrafi sięgnąć do realności, ponieważ świadomość tworzy swój własny świat, co polega na dowolnym konstruowaniu lub dekonstrukcji różnych treści pomyślanych. Jednak to wszystko jest nietrwałe, gdyż ludzkie myślenie zrodzone z negacji realności jest dialektyczne, jak pokazał to Hegel, dlatego może wszystko zanegować, żeby podążać wciąż naprzód. Człowieka zawsze fascynowała pędząca szybkość, lecz z powodu braku jasnego celu kończy się to na ogół katastrofą (dziś jest to depresja).

Dlatego jedynie osobowość budowana na realnych zasadach moralnych może okazać się czymś trwałym, co pozwoli człowiekowi pokonać przeróżne trudności i przeszkody w jego życiu.

Problem osobowości /3



Całkiem łatwo można przehulać własne człowieczeństwo! Wystarczy uwierzyć w myślenie. Myślenie, które zdaje się przynależeć do człowieka, wcale nie określa naszego osobowego człowieczeństwa. Ludzka osoba nie posługuje się myśleniem. Ona posiada swoją sprawczą aktywność, która przyczynuje duchowe działania człowieka. To osoba wpływa bowiem na kształt duszy, tworząc podstawę do budowania naszej osobowości i moralności.

Osobowość człowieka stanowi oddziaływanie osobowej aktywności na władze duchowe, ponieważ ta aktywność (w postaci aktów kontemplacji, sumienia i upodobania) kształtuje nasze duchowe wyposażenie. Otóż temu osobowemu wpływowi na duszę przeciwstawia się myślenie, które z kolei kształtuje jedynie naszą świadomość (też samoświadomość). Świadomość nie jest ani osobą ani osobowością człowieka. To jest sfera intencjonalnego myślenia.

Człowiek może się kierować swoją osobą i żyć według tego, albo może się kierować swoją świadomością. Jeżeli człowiek kieruje się świadomością, to pozostaje na poziomie możliwości możliwych do pomyślenia. Wówczas goni za różnymi możliwościami, ale dzięki temu nie jest w stanie osiągnąć niczego realnego.

Naszą realną osobowość kształtuje jedynie osobowa aktywność. Taka aktywność płynie od osobowych własności prawdy, dobra i piękna. A ponieważ niesie ona ze sobą prawdziwą moc, to dzięki temu we władzach duchowych powstają działania i cnoty moralne. Osobowość człowieka musi być poparta postawą moralną, czyli otwartością na bliźniego – na drugą osobę. To właśnie moralność świadczy o naszym osobowym bogactwie.

Człowiek bogaty w doświadczenia życiowe wcale nie musi być bogatą osobowością. Doświadczane przeżycia nie tworzą bowiem pozytywnej postawy lub szlachetnego charakteru, lecz ukazują tylko różnorodność możliwości postępowania. Dlatego doświadczenia życiowe kształtują raczej naszą świadomość a nie osobowość. Aby jednak świadomość nabrała charakteru moralnego, potrzebna jest osobowa aktywność, która stanie się wyznacznikiem oceny moralnej postępowania. Moralny charakter postępowania łączy się bowiem z oceną. Dlatego różnorodne doświadczenia naszego życia potrzebują wskazówki moralnej (jakiegoś moralnego kryterium), która pozwoli nam ocenić nabyte doświadczenia. Jeśli jednak zabraknie moralnego wpływu dobra i prawdy, wówczas nasze myślenie może dokonywać zestawienia i porównania różnych doświadczeń, ale jakakolwiek ich ocena będzie sprawą dowolną, ponieważ samo myślenia nie posiada kryterium moralnego.

Dlatego myślenie może dowolnie eksponować różne doświadczenia. Możemy wtedy chwalić grzechy młodości albo odrzucając minione doświadczenia dążyć wciąż do nowych przeżyć. Poszukujemy wówczas nowych możliwości działania, bo to, co minęło, już nas nie zadowala. W ten sposób nakręcamy spiralę niezadowolenia i niezaspokojenia, czyli potrzebę coraz silniejszych wrażeń (mówimy wtedy o ludzkiej zachłanności). W takim beznadziejnym postępie i postępowaniu naprzód (Avanti! Avanti!) człowiek nie zdoła odnaleźć sensu swojego życia. W postępie nie ma bowiem kresu, czyli celu. Otóż życie nie polega na wiecznym pędzie naprzód. Życie niesie ze sobą ukryte osobowe piękno, które musimy dostrzec i odkryć, a wtedy odzyskamy nadzieję i sens życia.