28 lipca 2026

Ratunek wspólnotowy

Człowiek jest przede wszystkim osobą. Zagubionego człowieka może więc uratować wspólnota. Oczywiście wspólnota osobowa. Człowiek żyje w dwóch odrębnych wspólnotach osobowych. Pierwszą wspólnotę stanowi nasza rodzina. Człowiek wzrasta i rozwija się w rodzinie, bo tylko rodzina daje mu odpowiednie środowisko osobowe. Jeśli relacje osobowe w rodzinie będą zakłócone, to nie ma mowy o pełnym rozwoju młodego człowieka. A bez osobowego rozwoju (rozwoju moralnego) młody człowiek będzie narażony na zgubne wpływy zewnętrzne. Będzie więc poddany przeróżnym środkom wpływającym na jego cielesność albo jego duchowość. Aby sobie z tym poradzić, trzeba mieć właściwe rozeznanie tego, co potrzebuje nasze ciało oraz nasza dusza. Potrzebne jest tutaj spojrzenie z perspektywy głębszej, czyli z poziomu własnej osoby i jej aktywności. Tego wszystkiego możemy się nauczyć jedynie w życiu rodzinnym prowadzonym osobowo, czyli z wzajemnym poszanowanie każdej osoby działającej w rodzinie. Musimy sobie uświadomić, że szacunek dla osoby człowieka funkcjonuje właśnie we wspólnocie rodzinnej, a nie w przeróżnych instytucjach. W instytucji funkcjonuje wyłącznie zależność formalno-prawna, czyli relacje przełożony-podwładny. Dlatego w instytucjach pomija się poszanowanie drugiej osoby na rzecz sprawnego działania albo tylko na rzecz poszanowania instytucji jako ważnego urzędu. Dlatego praca zawodowa wywołuje u człowieka stres osobowościowy lub wprost depresję emocjonalną.

Drugą wspólnotą osobową jest wspólnota Kościoła Katolickiego. Ale nie chodzi tutaj o ogólną strukturę instytucjonalną wspólnoty, lecz o najbliższą nam wspólnotę parafialną. Istotą wspólnoty kościelnej jest obecność w niej samego Boga (Syna Bożego). Dlatego realna wspólnota kościelna i parafialna odbywa się podczas Mszy Świętej, ponieważ to jest oczywisty moment obecności dla nas Osoby Boskiej Syna Bożego. Dzięki tej nadprzyrodzonej obecności nasza osoba zyskuje dodatkową siłę i moc sprawczą, co potocznie nazywamy darem łaski Bożej. Należy mieć świadomość, że nasza osoba została stworzona bezpośrednio przez Boga Ojca i dlatego należy do porządku nadprzyrodzonego a nie naturalnego. Dlatego realny kontakt z Bogiem dotyczy właśnie ludzkiej osoby, co jedynie może zostać jakoś potwierdzone w naszej duszy, lecz nie jest efektem działania władz duszy. Tak więc zdobywana łaska umacnia i aktywizuje naszą osobę, co pozwala jej wpływać wzmacniająco na działanie władz duszy. A to już daje nam odpowiednią siłę do prowadzenia naszego życia (zwłaszcza życia rodzinnego).

11 lipca 2026

Jestem człowiekiem

Jeśli mówię o sobie, że jestem człowiekiem, to chcę powiedzieć, że jestem osobą i życiem stworzonymi przez Boga. A to oznacza, że jako człowiek jestem kimś nadprzyrodzonym, nawet jeśli moja cielesność pochodzi z rozwoju ewolucyjnego. Cielesność wraz z duchowością należą do możności istotowej (esencji), natomiast moja osoba i życie stanowią podmiotowości egzystencjalne. Zatem dusza zależy od aktywności własności osobowych, a moje ciało jest efektem aktywności życia nadprzyrodzonego. Dlatego uważam, że jestem powołany do życia osobowego i życia wiecznego, a nie do bycia ziemskiego (tylko na ziemi).

Słowo ciałem się stało !!!

A Słowo ciałem się stało! Słowo Boże wypełniło się. Obietnica zbawienia stała się realnością. Syn Boży wziął na siebie nasze ludzkie cierpienie, a będąc Bogiem pokonał śmierć, aby dać nam życie wieczne. Wszelka nadprzyrodzoność jest wieczna. Bóg stworzył człowieka jako nadprzyrodzonego, wyposażając go w wieczną osobę i życie wieczne. Dzięki łasce zbawienia Bóg przywraca nam nadprzyrodzoną wieczność.