5 marca 2023

Upodobanie życia

Człowiekowi do życia konieczne jest poczucie piękna. Skąd się bierze nasze poczucie piękna, a właściwie przeżywanie piękna? Trzeba wiedzieć, że nic nie dzieje się bez jakiejś mocy sprawczej. To jest główna zasada wszelkiej realności. Wynika stąd, że poczucie lub przeżywanie piękna jest spowodowane mocą piękna. Należy zbadać, skąd wypływa moc piękna, która sprawia, że możemy przeżywać realne piękno? Przecież byłoby raczej trudno przeżywać nierealne piękno, chociaż nasze wyobrażenia czasami wybiegają zbyt daleko.

Przeżywanie piękna zaliczamy do duchowej władzy uczuciowej (do uczuciowości). Przeżycie nie ma więc ani charakteru poznawczego, ani pożądawczego. Takie przeżywanie piękna zwykło się określać mianem upodobania. Mówimy, że coś się nam podoba, że podoba się coś pięknego. W ten sposób definiowano dawniej piękno jako to, co się podoba człowiekowi. Ale w związku z tym powstaje pytanie, czy piękno nie jest tylko naszym subiektywnym przeżyciem lub odczuciem? 

Jeżeli jednak wiążemy przeżycie piękna z pewną konkretną władzą duszy (uczuciowością), to wydaje się, że mamy w tym wypadku do czynienia z odniesieniem do czegoś realnego (jak w przypadku poznania prawdy). Dlatego w takim odniesieniu należy pojmować piękno jako własność realności (jako jedną z własności transcendentalnych przynależnych czemuś realnemu - obok prawdy i dobra).

Pokazywaliśmy już poprzednio, że władze duszy w swoim działaniu i powstawaniu są zależne od aktywności osoby (jako podmiotu egzystencjalnego). Można sądzić, ze to właśnie stamtąd płynie moc sprawcza piękna (transcendentalnej własności piękna), która kształtuje i wyznacza władzę duchową uczuciowości, a dalej również przeżywanie przez nią piękna.

A zatem przeżywanie czy poczucie piękna zostaje uruchomione przez aktywność osobowego podmiotu istnienia. Podmiotowość osoby charakteryzują bowiem własności prawdy, dobra i piękna. Pisał o tym Gogacz, lecz własność piękna jest tutaj moim dodatkiem. Osobowe piękno dzięki swojej mocy sprawczej wysyła akty upodobania, które trafiają do władzy uczuciowej.

Skąd zaczerpnęliśmy określenie upodobania? Otóż Woroniecki w swojej Etyce postawił a tabelce współdziałania woli i rozumu upodobanie jako pierwsze działanie po stronie woli. Dostrzegał więc rolę takiego działania. W tradycji filozoficznej, ale również religijnej, upodobanie (complacentia) było zawsze związane z pięknem (z przeżywaniem czegoś pięknego). Co jeszcze ciekawsze, w tekstach Biblijnych mowa jest o upodobaniu, jakie Bóg ma dla wybranych ludzi. Ja odbieram to jako wskazówkę dotyczącą osobowej roli upodobania, które przysługuje nawet Osobie Boga.

Dlatego twierdzę, że upodobanie należy potraktować jako aktywność podmiotu osobowego (podobnie jako kontemplację i sumienie). A to już wiąże się z własnością piękna przypisaną przeze mnie podmiotowości osoby. Można więc przyjąć, że osobowe piękno zawarte w egzystencjalnym podmiocie osoby sprawia swoją mocą akty upodobania, które są skierowane i trafiają do duchowej władzy uczuciowości. Uczuciowość stanowi władzę duszy, ponieważ dopełnia ona nasze działania osobowe związane z przeżywaniem ludzkiego życia. Uczuciowe przeżywanie życia jest związane właśnie z poczuciem piękna. Ludzkie życie jest naprawdę wyrazem i obrazem piękna. Dziś zrobiono z tego slogan reklamowy, lecz ludzkie życie jest piękne. My dostrzegamy najczęściej piękno życia w przyrodzie, a jednak nie widzimy go w samym człowieku.

Żeby naprawdę żyć po ludzku musimy zwrócić uwagę na piękno samego życia i jego wyjątkową moc ożywczą. Dlatego ja w swoich rozważaniach stawiam życie zaraz obok osoby jako podmiotowość egzystencjalną. Chodzi w tym wypadku o życie egzystencjalne, wprost o życie nadprzyrodzone, które jest darem samego Boga (Jam jest Życie). Stąd całe nasze ludzkie życie (nawet to biologiczne ożywiające nasz organizm) jest czymś wyjątkowym, co wyrasta ponad ożywione byty w przyrodzie (rośliny i zwierzęta).

4 marca 2023

Uczuciowość

Jak więc działa nasza uczuciowość? Uczuciowa władza duszy powstała pod wpływem oddziaływania sprawczej mocy osobowej własności piękna. Własność piękna uaktywnia się w postaci aktów upodobania. Te akty trafiają do uczuciowości i zaszczepiają w niej zasadę przeżycia piękna. Przeżywanie piękna staje się zatem głównym i zasadniczym działaniem uczuciowości. To działanie jest skierowane przede wszystkim do naszego ludzkiego życia, które staje się obrazem i wyrazem osobowego piękna. To oznacza, że własne życie przeżywamy w sposób uczuciowy. Dlatego powstaje w nas radość albo smutek. Radujemy się pełnią życia (czyli zdrowiem), a martwimy się jego utratą. 

Aktywność osobowego piękna prowadzi nas do umocnienia uczuciowości we właściwym przeżywaniu życia. To powoduje powstanie w tej władzy duchowej osobowej cnoty nadziei. Taka nadzieja wywołuje potraktowanie naszego życia jako trwałej doskonałości. Pozwala to nam dobrze przeżywać swoje życie i patrzeć z nadzieją w przyszłość. Taka nadzieja rodzi w uczuciowości prawdziwą radość. Możemy wtedy cieszyć się ze swojego życia i dziękować za ten dar Bogu. 

Jeżeli jednak odrzucimy przeżywanie piękna, to oznacza, że nasza uczuciowość straciła kontakt z osobowymi aktami upodobania i została pozostawiona sama sobie. Wówczas nie mamy innego wyjścia, jak zwrócić się do przeżywania i odczuwania przyjemności lub przykrości, jakie płyną z doznań cielesnych. Uczuciowość zamienia się w zwykłą zmysłowość. Człowiek zaczyna wtedy żyć doznaniami przyjemności i traci poczucie piękna. W tej sytuacji łatwo ulega chwilowym nastrojom, a w końcu zaczyna gonić za wybranymi przyjemnościami, co na ogół kończy się jakimś uzależnieniem. To sprawia, że człowiek popada w różne choroby i nałogi, także psychiczne. Jedynym lekarstwem byłby powrót do aktów upodobania piękna. ale to wymaga zawrócenia całej aktywności duchowej człowieka.

26 lutego 2023

Osobowe rozumienie człowieka

Człowieka należy traktować jako osobę. Wszystkie inne propozycje i rozwiązania są po prostu oszustwem, ponieważ nie odnoszą się do zasadniczej realności człowieka. Podstawą i zasadą realności człowieka jest istnienie. To istnienie wraz z podmiotowością osoby i życia tworzy naszą ludzką egzystencję. To jest główna i podstawowa realność człowieka. To ona wyznacza wszystkie dalsze poziomy esencjalne, czyli tzw. naturę człowieka (duszę i ciało).

Dlatego nie ma sensu abstrakcyjne rozważanie naszej duchowości (spirytualizm) albo cielesności (ewolucyjny naturalizm) bez odniesienia ich do egzystencjalnej realności osoby i życia. Przecież to sprawcza moc osoby wyznacza i kształtuje naszą duchowość (władze duszy). Natomiast sprawcza moc życia (nadprzyrodzonego) określa i kształtuje cielesny organizm, z jego narządami i działaniami.

Dopiero z tej szerszej perspektywy możemy przedstawić człowieka właściwie w całej jego złożonej realności (istnienia i istoty, czyli egzystencji i esencji). Inaczej będziemy sobie tworzyć przeróżne oderwane interpretacje, co prowadzi tylko do zafałszowania obrazu człowieka (bytu ludzkiego). Niestety nawet teologia zatraciła dziś właściwe rozumienie człowieka. A to nie wróży nic dobrego. Bez osobowego nastawienia na realność człowieka, ludzkie życie traci swój nadprzyrodzony sens. Staje się tylko karkołomną wędrówką przez świat.

Czym jest osobowa wiara (credo)?

Osoba ludzka stanowi podmiotowość egzystencjalną (podmiot istnienia). Dzięki temu podmiotowość ta dysponuje realną mocą sprawczą, która odpowiada za powstanie sfery duchowej, czyli władz duszy. Egzystencjalny podmiot osobowy charakteryzują trzy własności transcendentalne -- prawda, dobro i piękno. Właśnie aktywność tych osobowych własności sprawia powstanie władz duchowych -- umysłu, woli i uczuciowości. Co więcej, akty osobowe przepływające do ukształtowanych już władz duszy zaszczepiają w nich odpowiednie zasady działania. Zobaczmy, jak to wygląda w przypadku umysłu.

Nasz umysł powstał i działa dzięki sprawczej mocy osobowej własności prawdy. To właśnie własność prawdy swoją aktywnością wyznaczyła i ukształtowała władzę umysłową. Z tego powodu władza ta przybrała charakter poznawczy, czyli stała się władzą poznawczą, zdolną do zwrócenia się i poznawania realnych rzeczy, które cechuje ich własność prawdy (prawdy ontycznej). Dzięki osobowej aktywności umysł otrzymał również zasadę działania. Zasadą działania umysłu stało się słowo prawdy, które jest w stanie skierować umysł ku prawdzie realnych rzeczy (bytów). Jednocześnie zasada ta (słowo prawdy) jest podstawą międzyludzkiej komunikacji. Dzięki temu ludzie mogą rozmawiać ze sobą o realnych rzeczach, które są niezbędne dla ich życia i trwania w świecie. Właśnie z powodu aktywności (aktów kontemplacji) osobowej prawdy nasze działania umysłowe krążą wokół realności i tego, co realne, a nie uciekają w sferę możliwości.

Można więc przyjąć, że słowo prawdy jako zasada umysłu staje się podstawą uznania przez ten umysł czegoś realnego. Otóż przez uznanie czegoś realnego określamy naszą wiarę (credo). Wiara stanowi bowiem uznanie realności. Sprawnie działający umysł (ratio recta) poznaje więc to, co realne i dalej wyraża akceptację, czyli uznaje realność za słuszną i prawdziwą. Dlatego też nasza wiara w szerokim sensie (credere) jest działaniem umysłowym, a nie afektywnym (aktem uczuciowym) lub wolitywnym (aktem wolnej decyzji). Wszystko to dotyczy ludzkiego umysłu poddanego osobowej aktywności, czyli aktom kontemplacji. Kontemplacja nie jest bowiem działaniem umysłowym. Jest ona aktem osobowej podmiotowości, jest aktem osobowej prawdy z poziomu egzystencjalnego, który dochodzi do naszego umysłu i pobudza go do właściwego działania poznawczego. A więc to kontemplacja (akty kontemplacji) skłania nasz umysł do poznania realności i do wiary w to, co jest realne. Jest to ewidentny wpływ podmiotu osobowego na naszą sferę duchową w zakresie poznawczym.

Dlaczego tracimy wiarę?

Jak się okazuje, człowiek w swoim życiu i działaniu potrzebuje poznania i uznania tego, co realne. To znaczy, że potrzebuje wiary w realność, wiary w swoją osobową realność, wiary w realność otaczającego nas świata, czy wreszcie wiary w Stworzyciela wszystkiego, co jest realne, czyli wiary w Boga.

Ale teraz należy zapytać, co się dzieje, gdy utracimy naszą poznawczy, czy raczej umysłową wiarę? Co może spowodować i wywołać taką sytuację? Chyba należałoby powiedzieć o jakimś działaniu lub wydarzeniu, które byłoby negacją tego, co realne -- negacją realności. Teologia posługuje się w tym wypadku pojęciem grzechu pierworodnego. Byłaby to decyzja negująca porządek realności lub decyzja negująca Boga-Stwórcę. Doprawdy bardzo trudno jest odpowiedzieć na ten problem. Na pewno należy przyjąć, że z racji takiej decyzji w naszym ludzkim umyśle nastąpiła jakby rewolucja, czyli przewrót działania i dotychczasowa wiara (credo) została zastąpiona przez myślenie (cogito). A to oznacza, że umysł stracił kontakt z osobową własnością prawdy i z aktami kontemplacji. Zerwała się więc łączność z osobowym podmiotem istnienia. I sfera egzystencjalna (osoba i życie nadprzyrodzone) przestała oddziaływać na naszą sferę duchową i cielesną. Sfera esencjalna -- nasza natura zaczęła "działać na własną rękę", czyli w sposób zupełnie swobodny bez liczenia się z wymogami realności.

Nasz umysł traci w jakimś sensie kontakt z rzeczywistością i zaczyna tworzyć sobie własną wiedzę pojęciową, która staje się zależna od myślenia a nie poznania. Umysł nie posiada już wiary w to, co realne, nie uznaje prawdziwej realności (prawdy zawartej w realnych bytach), lecz zaczyna tworzyć własne obrazy, czyli to, co Kant opisał jako fenomeny. Dlatego nasza wiedza przestaje być realna, a staje się fenomenalna. Dlatego powstaje fenomenologia -- najpierw u Hegla jako teoria myślenia, a później u Husserla jako teoria świadomości. Fenomenologia przedstawia nam wiedzę tworzoną za pomocą myślenia (a nie uznania realności). 

Niestety dziś już nie pamięta się, że myślenie nie jest poznaniem. Myślenie jest tylko myśleniem o czymś. Jest myśleniem pojęciowym. Nie ma myślenia realnością, tylko poznanie dotyka faktycznie realności. Myślenie jest więc intencjonalne, co podkreślał Husserl. Myślenie jest działaniem intencjonalnym, a nie realnym poznaniem chwytającym to, co realne. Myślenie wybiega do przodu, lecz nie ma zdolności uchwycenia czegoś realnego, nie ma zdolności chwytania prawdy, ponieważ nie wyrasta z poznawczej zasady umysłu. Myślenie zrodziło się z negacji tego, co realne. Toteż myślenie zadowala się tworzeniem czegoś zjawiskowego (fenomenu), czyli własnej wizji rzeczywistości (co doskonale widać w telewizji).