1 listopada 2021

Negacja człowieczeństwa /2

Jeśli więc zapytamy, dlaczego dochodzi do odrzucenia osobowego człowieczeństwa, to odpowiedź jest oczywista – dlatego, że uwierzyliśmy (wierzy w to ideologia) w ludzkie myślenie. Uwierzyliśmy w niepodważalność myślenia oraz błędnie uwierzyliśmy w sprawczą moc myślenia, a stąd płyną już dalsze konsekwencje. A zatem z powodu afirmacji myślenia odrzucamy własną realność i realność reszty rzeczywistości. Co więcej, głosi się uparcie, że myślenie (ideologiczne myślenie) zastąpi rzeczywistość w sposób stokroć doskonalszy. Ideologia twierdzi, że realność stoi nam na drodze do realizacji doskonałych pomysłów ludzkiego myślenia. Przecież widzimy, że realność opiera się idealnym pomysłom. Cóż więc należy zrobić? Trzeba porzucić i nawet zniszczyć realność, zwłaszcza realność człowieka. To zadziwiające, że człowiek w swej ideologicznej wizji jest przekonany, że myślenie może zapanować nad rzeczywistością. Otóż myślenie może negować realność, może ją pomijać i odrzucać, ale nigdy nie będzie w stanie jej ogarnąć i nad nią zapanować. Nasza realność osoby i życia nie poddaje się myśleniu, dlatego myślenie ją pomija. Jest to bowiem podmiotowość sprawcza istnienia, a myślenie zupełnie nie dociera do istnienia i nie ogarnia go.

Abyśmy jednak mogli sięgnąć do sfery egzystencjalnej, potrzebne jest odpowiednie doświadczenie wewnętrzne. Trzeba się poddać aktywności osobowej, czyli przyjąć akty kontemplacji, sumienia oraz upodobania. Wiemy z historii, że najlepiej zostało przedstawione oddziaływanie na naszą duszę aktów sumienia (trafiają one do władzy woli). Dowodzi to istnienia realnych aktów osobowych sumienia oraz ich oddziaływania na wolę, co zostało opisane jako wezwanie do czynienia dobra (bonum faciendum). Dziś możemy dopowiedzieć, że chodzi o urzeczywistnienia osobowego dobra człowieka, przede wszystkim poprzez osobową miłość. Jeśli jednak porzucimy tego typu osobowe doświadczenie wewnętrzne, to pozostanie kierowanie się dowolnym myśleniem i dowolnym wyborem dotyczącym naszego działania.

Albo będziemy więc postulowali podejście utylitarystyczne, czyli kierowanie się własną korzyścią lub przyjemnością, albo co gorsze, popadniemy w całkowity relatywizm promując dowolność działania według „widzimisię”. Wszystko to są rozwiązania chwilowe, które nie budują realnej osobowości w naszej naturze duchowo-cielesnej. Dzięki temu zatracamy zupełnie realne stawanie się lepszym człowiekiem, stajemy się natomiast jakimś zlepkiem możliwości, z których nic nie wynika (ani dobro, ani zło). Nasze człowieczeństwo staje się po prostu nijakie. To tak, jak byśmy przestali być realnym człowiekiem.

W tej sytuacji to nie my decydujemy o swoim działaniu, lecz ulegamy różnym zewnętrznym wpływom. Nie posiadamy bowiem mocy sprawczej (albo jej zupełnie nie wykorzystujemy), ale jesteśmy targani przez różne możliwości działania. Przestajemy być przyczyną swoich własnych działań (nie jesteśmy już władcą samego siebie), lecz zostajemy uzależnieni od sił zewnętrznych (propagandy, namowy lub wprost przemocy). Oczywiście kończy się to totalnym uzależnieniem, czyli niewolą. Wolny jest bowiem ten, kto działa własną mocą. Tak działając jesteśmy wolni i mocni zarazem. I wtedy możemy urzeczywistniać, czyli budować, swoją ludzką naturę poprzez działania osobowe. Budujemy wtedy własną osobowość jako realne wyposażenie duchowości.

Dla rozwoju i budowania naszej ziemskiej natury potrzebne są i konieczne działania osobowe. Działania osobowe podejmowane przez człowieka określamy mianem moralności i religijności. Działania moralne są to działania dotyczące osoby ludzkiej, natomiast działania religijne odnoszą się do Trójcy Osób Boskich (albo do osób Świętych Pańskich przebywających w niebie).

Otóż działania moralne swoje źródło czerpią z podmiotu osobowego, a ich celem jest poszanowanie godności osobowej człowieka – zarówno samego siebie jak też drugiego człowieka, czyli bliźniego. Moralność stanowi więc uznanie i afirmację zasadniczej realności człowieka i jej rangi ontycznej. Mówiliśmy już poprzednio, że tę realność tworzą dwie podmiotowości – osoby i życia. Nasze działania duchowe muszą więc być skierowane w stronę uznania i poszanowania godności życia i osoby. Są to bowiem niepodważalne „składniki” naszej realności, które mają charakter nadprzyrodzony.

Jeśli chcemy urzeczywistniać swoje człowieczeństwo, to w pierwszym rzędzie musimy się odnosić z szacunkiem i miłością do nadprzyrodzonego centrum naszej realności. Stąd pod względem moralnym osoba i życie nadprzyrodzone domagają się bezwzględnej afirmacji, czyli osobowej miłości (caritas). Do tego typu działań osobowych konieczna jest moc sprawcza aktów kontemplacji, sumienia i upodobania pochodzących z własności transcendentalnych naszej osoby.

Negacja człowieczeństwa /3

Należy jednak pamiętać, że aktywność naszej osoby zależy bezpośrednio od naszego odniesienia do Boga (Osób Boskich). Albo więc uznajemy i potwierdzamy działaniami religijnymi nasze pochodzenie „z rąk” Boga (dzięki stworzeniu), albo odcinamy się od wiary w Boga (ale tym samym negujemy naszą osobową realność). Nasze działania religijne – właściwe sprawowanie kultu Bożego – muszą być potwierdzeniem wiary w Boga Stwórcę i w realną sprawczość aktu stworzenia. Muszą być potwierdzeniem wiary w Boga Osobowego, wiary w Trójcę Osób Boskich. Działania religijne są ponadto chęcią spotkania z Bogiem w Osobie Syna, a ogólnie są głoszeniem chwały Bożej. Wysławiamy i wielbimy Boga w całym Jego Osobowym Istnieniu.

Nic więc dziwnego, ze od wieków dostrzegano zależność moralności człowieka od jego wiary religijnej – wiary w Osobowego Boga. Jeżeli człowiek odrzuci religijność, to nie będzie miał na czym oprzeć swojego odniesienia do drugiego człowieka w całej jego realności. Będzie wówczas traktował bliźniego jako narzędzie do załatwiania swoich egoistycznych interesów lub przyjemności. Bez wiary w Boga nie ma osobowego odniesienia do bliźniego, a to oznacza, że nie ma osobowej miłości, ponieważ zarówno my sami jak i inni ludzie tracą dla nas bezwzględną wartość i znaczenie. Wszyscy stają się wtedy dla nas bezosobowymi przedmiotami. A kto by chciał kochać czy miłować coś bezosobowego? Na takie pytanie każdy powinien sam sobie odpowiedzieć.

Dlatego należy wiedzieć i pamiętać, że człowiek jest przede wszystkim podmiotem osobowym i ożywczym zarazem. Nie wolno tego rozdzielać albo przeciwstawiać. Nasze podmiotowe życia jest bowiem czymś nadprzyrodzonym – na równi z naszą osobą. To życie dopiero sprawia i urzeczywistnia naszą cielesność jako żywy organizm. Dlatego o człowieku można powiedzieć, że jest wcieloną osobą. Jest on osobą uduchowioną i wcieloną, gdyż przede wszystkim pochodzi ze sprawczej mocy Boga.

Jeżeli odrzucamy działania osobowe, czyli moralność i religijność, to jest to widomy znak, że przestaliśmy żyć jako osoba. Można zapytać, czym się wówczas stajemy? Otóż stajemy się czystą świadomością i zaczynamy działać w sposób świadomościowy. Co to oznacza? Oznacza to, że władze duchowe tracą wsparcie aktywności osobowej (osobowych aktów kontemplacji, sumienia i upodobania) i zaczynają działać „na własną rękę”. W umyśle pojawia się myślenie, czyli poznanie realności zamieniamy na myślenie. W woli chcenie dobra i dążenie do niego zamieniamy na dowolność wyboru (raz wybieramy coś lepszego, a raz coś gorszego – mniejsze zło). Natomiast nasz uczuciowość traci zdolność przeżywania piękna (pięknego życia) i skłania się do ulegania przyjemnościom cielesnym.

Od razu widać, że te pozorne działania naszej świadomości pomijają realność człowieka traktując go w sposób instrumentalny. Możemy pomyśleć sobie o człowieku dowolne rzeczy i wybierać właśnie to, co wymyśliliśmy, a nie to, co należałoby rzeczywiście rozpoznać i uznać. Ponadto zaczynamy traktować człowieka czysto utylitarystycznie kierując się własną przyjemnością albo własnym interesem. W ten sposób pomijamy albo wprost negujemy całą sferę nadprzyrodzonej egzystencji człowieka (podmiotowość osoby i życia). Cóż więc nam pozostaje? Tylko jakieś ziemskie bytowanie, raz lepsze, raz gorsze, okraszone co najwyżej marzeniami, czyli przeżywaniem różnych możliwości działania, lecz nigdy nie będzie to budowanie i rzeczywisty rozwój naszej natury w kierunku życia nadprzyrodzonego. Kiedyś postulowano dążenie do szczęścia wiecznego (beatitudo), a dzisiaj postuluje się zadowolenie na co dzień z samego siebie (samorealizacja).

Czy człowiek może żyć bez moralności i religijności? Kiedyś wydawało się to niemożliwe, ale dzisiaj okazuje się, że staje się to normą. Lecz co to za norma? Czy norma może być całkowicie relatywna (bez żadnego oparcia)? Przecież nie nazwalibyśmy tego normą. Człowiek stoi na ziemi na dwóch nogach i wydaje mu się, że nie potrzebuje żadnego oparcia. A jednak do tego stania konieczna jest realna siła ciążenia i grawitacji. Potrzebna jest więc jakaś realna moc sprawcza, nawet jeśli jej nie widać (choć się o niej uczymy). Dzięki temu możemy chodzić i skakać, tańczyć i biegać. To najlepiej pokazuje nam, że człowiek powinien poznawać realność i rozwijać swoje działania w oparciu o rzeczywistą siłę i moc sprawczą, która tkwi gdzieś w nim samym. Ale do tego nie służą nam pozorne działania naszej świadomości. Ponieważ one pojawiają się wtedy, gdy w naszej duszy zabraknie działań moralnych i religijnych, czyli rzeczywistych działań budujących naszą osobowość a nie tylko świadomość. Świadomość jest sferą intencjonalną a nie realną, jak wykazał Husserl. Jest więc czymś nietrwałym i ulotnym, czymś przemijającym. Na czymś takim nie sposób się oprzeć i trwać niewzruszenie, nie można zbudować czegoś realnego. Człowiek nie może być efemerydą czy jakąś zjawą, która raz jawi się tak, a raz inaczej, bo to nie buduje więzi pomiędzy ludźmi (między osobami). Człowiekowi potrzebne są do pełni życia relacje osobowe nawiązywane na poziomie egzystencjalnym (podmiotów istnienia). Człowiek realizuje się przede wszystkim w zakresie osobowy. Dlatego musi poznać i zadbać o swoją egzystencjalną podmiotowość osoby i życia. Bez tego jesteśmy, a jakby nas wcale nie było. Człowiek nie jest tylko tym, co widać, słychać i czuć.

Negacja człowieczeństwa /4

Skąd się bierze taka gwałtowna negacja moralności i religijności? Otóż pochodzi ona z postulatu wolności człowieka. Twierdzi się, że człowiek jest wolny, gdyż ma wolną wolę i, co więcej, głosi się, że człowiek działa na zasadzie czy mocy wolności. Jednak nikt nie doszedł do prostego wniosku, że kierując się wolnością działania człowiek traci kontakt z rzeczywistością – z realnością samego siebie oraz z realnością innych ludzi i całego świata. Nikt nie stwierdził, że wolność jest tylko możliwością. Do tej absurdalnej afirmacji wolności popchnęła nas wiara w doskonałość myślenia. Niestety dziś już widzimy, że wszelkie nasze błędy biorą się właśnie z myślenia, które wyrosło z negacji wszystkiego wokół (totalne wątpienie Kartezjusza), a zwłaszcza z negacji realności tego, co naprawdę istnieje.

Toteż myślenie może tworzyć dowolne pomysły i hasła ideologiczne. Takim hasłem jest właśnie wolność działania, która nie tworzy niczego realnego, a wprost przeciwnie odbiera człowiekowi jego własną realność spychając go w świat możliwości. Łatwo jest wymyślić różne możliwości, lecz musimy pamiętać, że to nie skutkuje realnością. Ponieważ realność świata i człowieka jest domeną Boga Stwórcy. To On stwarza realne istnienie człowieka i daje mu moc życia i osoby. Dlatego człowiek jest powołany do realizacji i rozwijania aktywności życiowej (rozrodczość) oraz rozwijania aktywności osobowej (moralność i religijność). Bez tej aktywności stajemy się zabawkami w ręku Złego Demona. Należy wiedzieć, że to właśnie Demon zna wszystkie możliwości myślenia i doskonale wykorzystuje to do uwiedzenia człowieka. Ten Demon jest Pierwszym Myślicielem, który zanegował przecież propozycję tworzenia realnego świata.

17 sierpnia 2021

Układanka personalistyczna /1

Metafizyczne Puzzle, czyli personalistyczna układanka

1 Dzisiaj mamy poważny problem z określeniem ludzkiej natury. Chyba większość naukowców nie zastanawia się nawet, czym jest natura człowieka.  Przyjmuje się, że każdy człowiek ma swobodę w kształtowaniu własnego Ja. Każdy więc tworzy dowolnie własną naturę. Niestety takie podejście do tej sprawy jest spowodowane błędami, jakie zakradły się do historii filozofii.

2 Arystoteles twierdził, że istotę człowieka stanowi zawartość jego  bytu. Jakaś trwała realność, którą nazywał substancją. W dalszym opisie była tutaj mowa o duszy i ciele, pojmowanych jako forma i materia. Dusza miała być elementem ożywiającym i kształtującym nasze ciało. Tak pojmowano  ludzką naturę przez kolejne wieki historii filozofii. Czy dzisiaj wiemy coś więcej na ten temat?

3 Dla Arystotelesa ludzka natura upostaciowana w substancjalności bytu była najważniejszym elementem lub składnikiem bytu człowieka. Ale św. Tomasz zmienił nasze rozumienie realności. Uznał, że czymś najważniejszym jest istnienie urealniające istotę, czyli ludzką naturę. Nie ma realnej istoty bez istnienia. Będzie ona wtedy jedynie czymś pomyślanym, co ujmujemy w pojęciu.

4 Tak więc punkt ciężkości został przeniesiony na sferę egzystencjalną (na porządek istnienia). Tomasz pojmował także duchowość człowieka jako powiązaną z aktem istnienia. Swoje istnienia człowiek otrzymał bezpośrednio od Boga w akcie stworzenia.

5 Ten poziom egzystencjalny człowieka próbował później zinterpretować i opisać Kierkegaard. On mówił już wprost o egzystencji oraz esencji człowieka. Egzystencję jako porządek istnienia pojmował już szerzej niż Tomaszowe istnienie urealniające istotę. Można powiedzieć, że to chyba u Kierkegaarda rozumienie człowieka (czy może jakaś tajemnica?) podniosło się do poziomu egzystencjalnego. Esencja (czyli istota) staje się czymś wtórnym i drugorzędnym. Podążając tym tropem rozwijamy własne rozumienie człowieka.

6 Kolejnym etapem rozważań stało się określenie człowieka jako osoby. Tutaj pomysły były przeróżne, ale moją uwagę przykuła definicja Wojtyły stwierdzająca, że osoba jest podmiotem istnienia i działania. To sformułowanie odniosłem do porządku egzystencjalnego. Takie ujęcie potwierdzały również rozważania na temat osoby prof. Gogacza.

7 Wszystko to razem wzięte pozwala na postawienie tezy, że osoba jest podmiotem sprawczym i aktywnym zawartym w ludzkim istnieniu. Osoba przynależy więc do porządku egzystencjalnego. Nie można zatem traktować osoby ludzkiej jako elementu porządku istotowego (elementu esencji czy natury człowieka).

8 Porządek istotowy w postaci ludzkiej natury posiada charakter możności, czyli realności podlegającej stawaniu (fieri). Istnienie jest aktem, czyli realnością trwałą i niezmienną, zaś istota jako możność podlega ciągłemu stawaniu się, które dokonuje się poprzez działanie (duchowe i cielesne). Tak więc porządek istotowy jest urealniany dzięki sprawczej mocy i aktywności istnienia (w tym właśnie podmiotowości osoby). Aktywność podmiotu osobowego zawartego w istnieniu staje się wewnętrzną przyczyną kształtującą władze duchowe, czyli wyposażenie naszej duszy.

Układanka personalistyczna /2

9 Takie rozstrzygnięcie doprowadziło do stwierdzenia, że człowiek jest przede wszystkim osobą. Ale przecież nie jest tylko samą osobą. Dlatego przyjęliśmy dalsze konsekwencje, że człowiek jest wcieloną osobą. Tak określa człowieka ks. Dziewiecki. Wypada więc zapytać, czy człowiek jest osobą posługującą się ciałem. To wymaga jednak jakiegoś doprecyzowania na temat ciała człowieka. Stąd dalsze analizy szły w kierunku wyjaśnienia pochodzenia i realności naszego ciała. Od czego zależy nasza cielesność i co ją urealnia?

10 Cielesność podobnie jak duchowość jest przyczynowana i zależna od podmiotu istnienia. Tym podmiotem sprawczym jest życie egzystencjalne, czyli ożywcza podmiotowość istnienia. Bóg stwarzając nasze istnienie sprawia w nim  podmiot osobowy, który kształtuje naszą duchowość, oraz podmiot ożywczy (podmiotowość życia), który kształtuje naszą cielesność jako żywy organizm. Takie egzystencjalne życie jest w stanie przyczynować powstanie, czyli poczęcie, oraz rozwój ludzkiego organizmu (żywej cielesności). Dokonuje się to przy udziale powstającego kodu genetycznego. Kod genetyczny jest zasadą wewnętrzną, według której ulega organizacji nasza cielesność.

11 W związku z tym możemy mówić, że człowiek jest wcieloną osobą. Ja dodaję jeszcze, że jest on osobą wcieloną i uduchowiona. Jednak musimy przyjąć, że takie wcielenie ludzkiej osoby wymaga jakiejś szczególnej interwencji sprawczej. Dlatego należy domniemywać, ze pewna szczególna łączność zachodzi już na poziomie egzystencjalnym. Wydaje się, że odpowiada za to transcendentalna własność piękna. Taka łączność będąca efektem stwórczego działania Boga jest nadzorowana przez działanie Ducha Św. Należy zatem uznać, że poczęcie człowieka jako wcielonej osoby dokonuje się za sprawą Osoby Ducha Św.

12 To oznacza, że to Duch czuwa nad wcieleniem osoby ludzkiej. Nie ma innej możliwości, skoro konieczna jest osobowa moc sprawcza, a rozwiązanie naturalistyczne pozbawia człowieka podmiotowości osobowej. Bez zaangażowania Boskiej Mocy człowiek rodziłby się jako zwykłe zwierzę. Tak był potraktowany w filozofii Arystotelesa i niestety tak jest traktowany  w dzisiejszych teoriach naturalistycznych. A przecież człowiek ma poczucie ma silne poczucie własnego bytu osobowego. Przekonuje nas o tym doświadczenie wewnętrzne, czyli aktywność własności osobowych, która dociera do władz duszy.

13 Musimy więc przyjąć, że centrum realności człowieka stanowi jego istnienie wyposażone w podmiot osoby i podmiot życia. Obie te podmiotowości odpowiadają za powstanie i ukształtowanie naszej natury. Osoba przyczynuje nasze władze duchowe (które nazywamy duszą), natomiast życie egzystencjalne sprawia i kształtuje naszą cielesność (żywy organizm cielesny).

14 Człowiek jest przede wszystkim osoba i życiem. A to oznacza, że powinien działać jako osoba oczywiście przy udziale  swojej cielesności. Człowiek działa i postępuje w sposób osobowy przy pomocy władz duchowych. Ale musimy pamiętać, że to oznacza, iż nasze władze duchowe muszą być powiązane z aktywnością osobową. Mówiliśmy już, że podmiot osobowy przyczynuje (czyli jest wewnątrz-bytową zasadą) powstanie i działanie władz duszy. Zapytacie oczywiście, jak to się dzieje?

15 Wymaga to szerszego wyjaśnienia. Mówiliśmy już, że osoba jest podmiotem istnienia. To oznacza,  że jest pewną określoną zawartością aktu istnienia o charakterze podmiotu sprawczego i aktywnego. Powstaje pytanie, na jakiej zasadzie możemy wyróżnić i opisać taką podmiotowość? Otóż na podmiotowość osoby składają się trzy własności transcendentalne – prawda, dobro i piękno. W tym względzie opieramy się na ustaleniach prof. Gogacza.

16 Te trzy własności istnieją i działają we wspólnej łączności, gdyż wszystkie one mają u człowieka charakter osobowy. Razem tworzą podmiot osobowy (czyli realną wspólnotę osobową), a ich aktywność skutkuje przeniesieniem działania osobowego do poziomu ludzkiej natury, czyli do ludzkiej duszy. To sprawia, że w przypadku człowieka mamy realne odniesienie jednej osoby do drugiej (poprzez duchowe, ale też cielesne działania osobowe). Natomiast patrząc na tę sytuację od strony naszej duchowości powiemy, że człowiek ma silne poczucie i doświadczenie własnej osoby, zarówno na poziomie działań duchowych czy nawet cielesnych (weźmy np. poświęcenie własnego życia dla ratowania kogoś innego).