17 sierpnia 2021

Układanka personalistyczna /5

31 Filozofia średniowieczna podążając za Arystotelesem sądziła, że wola chce dobra z natury. Ale trudno się z tym zgodzić, gdyż wola jako władza-możność nie może posiadać naturalnego chcenia i działania, skoro możność jest tylko możliwością działania a nie samym działaniem. Dlatego do działania woli potrzebna jest odpowiednia siła napędowa, która przekaże woli zasadę działania. Dokonują tego osobowe akty sumienia. Te akty sumienia nakłaniają wolę do działania i chcenia dobra.

32 Należy zaznaczyć, że aktywność osobowa nie ogranicza się do oddziaływania i poruszania władz umysłu i woli. Trzecią władzą duchową jest według nas uczuciowość. Do uczuciowości odnoszą się osobowe akty upodobania płynące z własności piękna. Toteż akty upodobania docierają do władzy uczuciowej i zaszczepiają w niej zasadę przeżywania piękna. Nasza uczuciowość jest bowiem powołana i przeznaczona do przeżywania piękna związanego z życiem. Każde życia, a zwłaszcza życie ludzkie, jest po prostu piękne. Dlatego nasza uczuciowość jako władza duchowa jest powołana do fascynowania się pięknem życia oraz samym życiem. Takie przeżywanie i fascynacja dają nam radość i nadzieję. Nadzieja na nowe życie jest efektem przeżycia uczuciowego, które jest czymś samodzielnym i nie powinno podlegać naszemu myśleniu o życiu, ponieważ myślenie jest w stanie zanegować wartość i znaczenie życia.

33 Życie jest piękne i dlatego powinniśmy docenić realną rangę i wartość życia każdego człowieka od poczęcia aż do śmierci. Jednak nie zrozumiemy tego bez poddania się i akceptacji aktywności własnej osoby. Jeżeli zaczynamy wymyślać i tworzyć własne pomysły na życie (pomysły, czym ma być życie), to takie myślenie zawsze wyprowadzi nas na manowce, co zwykle kończy się negacją własnego bądź cudzego życia.

34 Ludzkie życie zawsze ma wymiar osobowy, gdyż jesteśmy wcieloną i uduchowioną osobą. Osoba jest bowiem powołana do życia wiecznego. Przecież to właśnie osoba jest w człowieku czymś, czy raczej kimś, wiecznym niepodlegającym zniszczeniu. To osoba jest związana z życiem egzystencjalnym, czyli otrzymała życie wieczne. I Tym powinniśmy się radować w naszym trudnym, a nawet tragicznym, życiu ziemskim i doczesnym.

35 Jak to się dzieje, że człowiek jest rozciągnięty pomiędzy doczesnością a wiecznością? Czy naprawdę tak trudno zrozumieć własne człowieczeństwo? Ja uważam, że jest to związane z dwoma przeciwstawnymi sposobami działania naszej duchowości. Dopóki działania duchowe podlegają aktywności osobowej, jak pokazywaliśmy poprzednio, dopóty człowiek działa moralnie i religijnie, czyli jak mówimy, działa w sposób osobowy. Ale w pewnym momencie w historii ludzkości nastąpiło dziwne załamanie (tąpniecie) spowodowane negacją porządku realności. Teologia biblijna nazwała to grzechem pierworodnym.

36 O co chodziło w przypadku grzechu pierworodnego? Kluczowa wydaje się chęć poznania zła. Szatan namówił człowieka do poznania dobra i zła, bo obiecywał, że wówczas człowiek stanie się niby Bóg. Ale Bóg nie zna zła. Moim zdaniem, zła nie można poznać. Zło można tylko pomyśleć i wymyślić, bo zło jest po prostu negacją dobra. Gdy chcemy „poznać” zło, wtedy od razu odrzucamy całą realność wraz z zasadami rządzącymi realności (odrzucamy tym samy przyczynę realności). Chcąc „poznać” zło, musimy również porzucić własną realność. A to już oznacza, że odrzuciliśmy swoją podmiotowość osoby i podmiotowość życia.

37 Takie zachowanie wywraca do góry nogami, czyli przenicowuje, naszą duchowość. Traci ona wówczas zdolność realnego działania, a w zamian otrzymuje wolność, czyli samą możliwość działania. Przypominam, że dla człowieka wolność jest tylko możliwością działania, ale nigdy nie stanie się ona realnym działaniem. W związku z tym w duszy pojawiają się działania pozorne (czyli tylko intencjonalne, jak byśmy dziś powiedzieli, wirtualne).

Układanka personalistyczna /6

38 Umysł zaczyna myśleć i wymyślać, jak się dawniej powiadało, niestworzone rzeczy. Myślenie nie jest poznaniem i przez to nie służy do zdobywania prawdziwej wiedzy. Ale myślenie posiada jedną fascynującą ludzi cechę. Jest ono twórcze, tzn. tworzy zupełnie nowe zestawienia i porównania tego, co poznajemy realnie. Dlatego myślenie sprawdza się w twórczości artystycznej, czyli w sztuce, oraz w twórczości technicznej, czyli w technice (wynalazkach technicznych). Powinniśmy jednak pamiętać, żeby nie stosować myślenia do interpretacji rzeczywistości. Tutaj konieczne jest rozumienie oparte na poznaniu prawdy bytowej.

39 Niestety w filozofii Kartezjusza myślenie zostało podniesione do rangi niepodważalnego poznania. Ale u niego prawda oznacza jedynie zgodność myślenia z nim samym. Jeśli pomyślimy coś jasno i wyraźnie, to jest to prawdziwe. Dla myślenia jasne i wyraźne są jednoznaczne pojęcia, które tworzy ono samo. Mamy więc tutaj błędne koło.

40 To Kartezjański myślenie (cogito) powstało z negacji realności, czyli z totalnego wątpienia. Poddając w wątpienie wszelkie poznanie dochodzimy do negacji tego, co realne, a to pozostawia nam i daje wolność i swobodę myślenia. Ta swoboda myślenia zastosowana do polityki doprowadza do najgorszych zbrodni przeciwko ludzkości. Dlaczego więc od czasów Kartezjusza ciągle fascynujemy się myśleniem? To jest jakiś potworny błąd poznawczy albo po prostu zdrada filozofii.

41 Oczywiście po zerwaniu kontaktu z aktywnością osoby nie tylko umysł przechodzi na działania pozorne. Dotyczy to również woli i uczuciowości. Zobaczmy, jak to wygląda w przypadku woli. Pokazywaliśmy poprzednio, że wola kieruje się zasadą czynienia dobra i dąży do osiągnięcia dobra innych osób poprzez różne działania człowieka. Można przyjąć, że właśnie na tym polega moralne działanie woli.

42 Gdy jednak zgadzamy się na „poznanie”, gdy wymyślamy coś złego, albo nawet zgadzamy się na czynienie zła, wtedy wola traci kontakt z osobowymi aktami sumienia, porzuca pragnienie dobra i pojawia się w niej wolność, czyli możliwość wyboru. Wola zaczyna wówczas wybierać cokolwiek w dowolny sposób nie kierując się już żadną realną zasadą, przyklepując jedynie swobodę myślenia. Mówimy wtedy o wolnym wyborze i wolnej decyzji, ale takie działanie nie zawiera już mocy dobra, lecz cechuje się możliwością czynienia cokolwiek. Dlatego raz możemy wybierać coś dobrego, a innym razem coś złego (i nawet nie wiemy dlaczego tak się dzieje). Otóż dzieje się tak dlatego, iż wybór woli jest pozbawiony realnej zasady. Zło nie jest czymś realnym. Postępowanie człowieka staje się chwiejne albo wprost chaotyczne. To prowadzi do podejmowania dramatycznych decyzji, które rozwalają nasze życie.

43 Niestety podobna, a dziś chyba nawet gorsza, sytuacja dotyczy naszej uczuciowości. Uczuciowość człowieka została powołana do przeżywania piękna. Takie przeżywanie odnosi się przede wszystkim do naszego życia. Przeżywamy bowiem piękno życia, co otwiera przed nami nadzieję na nowe życie. Gdy jednak uczuciowość straci kontakt z aktami osobowymi, czyli przestaje przyjmować akty upodobania, wtedy pozbywa się swojej wewnętrznej zasady przeżywania piękna, co powoduje, że poddaje się oddziaływaniu doznań cielesnych (przyjemności). Nasza uczuciowość zaczyna kierować się jedynie doznaniami przyjemności, co prowadzi do całkowitego uzależnienia się od tych doznań i na koniec popadnięcia w nałóg.

44 Okazuje się, że fascynacja przyjemnościami prowadzi nieuchronnie do poszukiwania coraz to nowych doznań i eskalacji tych doznań. Nasza cielesność nie jest w stanie kontrolować swoich doznań. Natomiast władza duchowa, która zostanie podporządkowana ciału, sama zostaje uzależniona od doznań cielesnych. Efektem końcowym będzie całkowite uzależnienie człowieka od przyjemności cielesnych. Do tego dochodzi oddziaływanie na cielesność różnych substancji chemicznych, jak to się dzieje obecnie. Widzimy więc, że w przypadki naszej uczuciowości najwyraźniej zaznaczają się zgubne skutki porzucenia osobowej aktywności.

45 Jeśli filozofia zamierza uratować człowieka przed zgubnymi skutkami działania i postępowania czysto naturalistycznego (ostatecznie oznacza to kierowanie się dowolnymi pomysłami na kreowanie własnej natury), to musi się odwołać do doświadczenia wewnętrznego, które ujawnia aktywność osobową. Jak to znamy z dotychczasowej historii, najlepiej opisana jest oddziaływanie aktów sumienia. Trzeba jednak przebadać oddziaływanie aktów osobowych kontemplacji i upodobania, ponieważ da to nam pełny obraz aktywności podmiotu osoby.

Układanka personalistyczna /7

46 Z historii filozofii wiemy, że kwestie poznawcze zawsze były pełne błędów i niedopowiedzeń, co nie sprzyja rozwiązywaniu problemów z poznaniem realności. Poznanie umysłowe zdaje się bujać w przestworzach możliwości, a z tego powodu bardzo trudno uchwycić realne dokonania poznawcze. Dziś już wiemy, że pojawiają się w umyśle realne działania poznawcze kierowane zasadą słowa prawdy, które przewijają się z całkiem dowolną twórczością myślenia. W związku z tym mamy problem, jak oddzielić pozorne działania dotyczące możliwości poznawczych od realnego kontaktu poznawczego z prawdą ontyczną.

47 Niestety dzisiejsza kultura i sztuka zachwycają się światem możliwości twórczych odwracając się zupełnie od realności (pokazywania realności). A przecież człowiek jest realnym bytem i musi działać w realnym a nie wirtualnym (intencjonalnym) świecie. Wszystko wskazuje na to, że zapędziliśmy się w przysłowiowy kozi róg absurdu. Widzimy, że na naszych oczach dokonuje się demolka realności.

48 Wydaje się, że również dzisiejsze pomysły polityczne oderwały się zupełnie od rzeczywistości. Przede wszystkim zatracono rozumienie któregoś z kosmicznych turystów, kim realnie jest, nie umiałby chyba odpowiedzieć na tak proste pytanie. A co gorsze, współczesna nauka przestała się zupełnie interesować realnością świata i człowieka. Liczą się tylko możliwości, przede wszystkim możliwości technologiczne, które mają służyć panowaniu nad ludźmi. Cała populacja ludzka na ziemi jest traktowana czysto komercyjnie jako masa konsumentów i klientów wielkich korporacji biznesowych. Nawet władze państwowe mają coraz mniej do powiedzenia. Albo wykonują zalecenia i rozkazy światowego biznesu, albo zostaną obalone i zamienione na posłusznych aparatczyków.

49 Kto ma myśleć o przyszłości świata? O tym myślą zwykle ideolodzy. Nie ma co zaprzątać sobie tym głowę. Lecz kto może coś zrobić dla ratowania ludzkiej realności? Otóż tego musi dokonać każdy z nas. Najpierw sam dla siebie, potem dla swoich dzieci, a to już w konsekwencji przełoży się na działania najbliższej wspólnoty. Należy jak najszybciej powrócić do wykorzystania osobowej aktywności.

50 Człowiek musi wzbudzić najpierw w sobie działania osobowe. Wiemy już, że do tego konieczna jest Boża Pomoc, czyli łaska niebieska. Aby odnowić w sobie aktywność osobową należy zwrócić się o pomoc do Osobowego Boga (najlepiej do Chrystusa). Nawiązanie relacji osobowych z Bogiem przywróci nam moc sprawczą, która będzie w stanie rozpędzić nasza duchowość w stronę realności osobowej. A wtedy wszystko pójdzie już łatwo. Zaczniemy znów działać w sposób osobowy na poziomie naszej natury duchowej i cielesnej.

51 Przy wsparciu Bożej łaski nasze działania duchowe staną się na powrót religijne i moralne. I dzięki temu będziemy mogli oddziaływać także na innych ludzi, którzy są dokoła nas. Zagubiony człowiek, który doświadczy realnego działania moralnego, sam zdoła zastanowić się i otworzyć na relacje osobowe, bo to jest powołaniem i pragnieniem każdego z nas. Osoba zawsze oczekuje spotkania z drugą osobą. Tak naprawdę w człowieku fascynująca jest właśnie osoba – osoba i życie, co razem daje życie osobowe człowieka.

52 Wszelkie zaszczyty i stanowiska, osiągnięcia zawodowe i społeczne to jest sprawa drugorzędna. Ważna jest tylko osoba, skoro człowiek rodzi się jako wcielona osoba. Taką wcieloną osobą jest mężczyzna albo kobieta. Dla mężczyzny najważniejszą osobą jest kobieta (najpierw matka a potem żona), dla kobiety zaś najważniejsza jest osoba mężczyzny (najpierw ojca a potem męża).

53 Każdy z nas ludzi rodzi się jako osoba mężczyzny albo osoba kobiety. Tertium non datur. Każdy człowiek powinien zmierzać do realizacji swojego osobowego powołania. Spełnieniem takiego powołania jest małżeństwo i rodzina. To jest droga osobowego życia człowieka. To jest realizacja naszego osobowego powołania, naszej realności. Realne życie człowieka to jest życie rodzinne. Wszystko inne jest tylko jakimś dodatkiem, koniecznym w perspektywie ziemskiego bytowania i działalności w świecie przyrody. Ale wszystko, co robimy, powinniśmy robić dla rodziny i ze względu na rodzinę.

27 lipca 2021

Jak działa Duch Święty? /1

Jak działa Duch Święty? Kiedy i gdzie On działa?

Duch Św. Tworzy i wspiera wspólnotę osobową. W Dziejach Apostolskich mamy wyraźne wskazanie, że Duch Św. Został posłany, aby wspierać wspólnotę Kościoła, która zaczyna działać właśnie od momentu zesłania Duch Św.

Na czym polega to wsparcie Duch Św.? Otóż Duch Św. Odpowiada za nawiązanie i aktywność relacji osobowych. Każda wspólnota osobowa jest realnie oparta i zakotwiczona w relacjach osobowych. To nawiązane relacje powodują powstanie powiązania wspólnotowego oraz jedność tej wspólnoty. Relacje osobowe tworzą rzeczywisty związek i trwałą jedność wspólnotową, co wyraża się w dalszym zewnętrznym działaniu wspólnoty. A wszystko to dlatego, że Duch Święty powstał na mocy relacji łączącej Ojca i Syna jako dopełnienie wspólnoty Trójcy Świętej.

Wspólnota osobowa nie ma wcale charakteru instytucji, gdyż wszelkie instytucje są oparte na przepisach prawa (co jest zawarte w statucie czy uchwale powołujących daną instytucję). Natomiast wspólnota osobowa zostaje utworzona i powołana dzięki nawiązaniu relacji osobowych. Te relacje przebiegają na poziomie egzystencjalnym, co oznacza, że dotyczą one łączności i powiązania podmiotów osobowych. Wszystko to odbywa się na poziomie istnienia człowieka (czyli w sferze egzystencji). Jest to poziom prawdziwej realności, czyli trwałej i niezmiennej podmiotowości osoby. Osoba jest bowiem podmiotem istnienia i działania człowieka. Tak osobę zdefiniował K. Wojtyła.

Możemy więc powiedzieć, że Duch Św. Działa na poziomie osoby człowieka. Otóż nawiązanie przez daną osobę relacji osobowych z drugim człowiekiem (albo Bogiem) powoduje wyraźne uaktywnienie się jego podmiotowości osobowej. Pod wpływem relacji osobowych własności osobowe prawdy, dobra i piękna zyskują dodatkową moc sprawczą, co pozwala im wysyłać do władz duszy odpowiednie akty, które zaszczepiają we władzach realne zasady działania. Akty kontemplacji sprawiają w umyśle zasadę słowa prawdy, która powoduje, że umysł poszukuje realnej prawdy w świecie i co więcej, jest skłonny do wypowiadania tej prawdy wobec innych ludzi. Natomiast akty sumienia wywołują w woli zasadę czynu dobra, która sprawia, że wola w sposób trwały pragnie i chce dobra, co skutkuje tym, że człowiek podejmuje dobre działania (określane dawniej jako dobre uczynki). I wreszcie akty upodobania powodują powstanie w naszej uczuciowości zasady przeżycia piękna, co jest związane z fascynacją życiem, które niesie ze sobą realne piękno.

Należy uznać, że to wszystko ma początek w oddziaływaniu na nas Duch Św. Ponieważ cała to osobowa aktywność zaczyna się wraz z nawiązaniem relacji osobowych. Otóż dotyczy to przede wszystkim momentu zawarcia sakramentalnego małżeństwa. W tym sakramencie pierwszorzędny udział bierze Duch Święty, który łączy osoby małżonków relacjami osobowymi, co pozwala nawiązać i rozwinąć więź wspólnotową, jaką jest rodzina. Rodzina ludzka jest bowiem wspólnotą osobową, a nie żadną instytucją. Po prostu jest ona błędnie pojmowana jako instytucja, a wiąże się to z odniesieniem tej wspólnoty do szerokiej instytucji państwa oraz prawa określającego stosunek władzy państwowej do małżeństwa cywilnego oraz do rodziny jako podmiotu prawnego działającego w zakresie prawa państwowego.

Jednak realnie rodzina stanowi wspólnotę osobową i jako taka jest rozpatrywana w filozofii i teologii. Wspólnota rodzinna jest oparta na relacjach osobowych, jakie są nawiązywane pomiędzy osobami tworzącymi rodzinę. Jak już mówiliśmy, najpierw Duch Św. Sprawia nawiązanie relacji pomiędzy małżonkami, co jest ich przygotowaniem do powstania wspólnoty rodzinnej, w której uczestniczą również zrodzone dalej dzieci. Dlatego teologia podpowiada nam, że w poczęciu dziecka uczestniczy też Duch Św. Jest to przecież konieczne, gdyż każde poczęcie nowego dziecka jest związane z wcieleniem osoby. Należy wiedzieć i przyjąć, że to sam Bóg stwarza osobę człowieka, i dlatego poczęcie jako wcielenie osoby wymaga udziału i działania Duch Św. Nie można sobie inaczej wyobrazić, że w przypadku człowieka mamy do czynienia z realnym bytem osobowym. W związku z tym należy przyjąć, że ludzka natura jest efektem sprawczego oddziaływania podmiotu osobowego i podmiotu ożywczego (życia egzystencjalnego).

Tak więc Duch Św. Bierze bezpośredni udział w powołaniu człowieka do życia rodzinnego, zarówno w powołaniu do małżeństwa, jak i w powołaniu do wspólnoty, czyli założenia rodziny. Stąd rodzina pełni tak wspaniałą i wybitną rolę w życiu każdego człowieka. Ta rola polega przede wszystkim na wychowawczym zadaniu rodziny, gdyż rodzina odpowiada za nasz związek z Bogiem, a to oznacza, że przygotowuje człowieka do religijności, a co za tym idzie, również do moralności. Rola wychowawcza rodziny jest niepodważalna. Wychowanie, które jest rozwojem osobowym człowieka, dokonuje się wyłącznie w rodzinie.

Widzimy więc, że rzeczywisty rozwój osobowy człowieka przebiega właśnie w rodzinie. Tego nie zapewnią nam żadne instytucje publiczne czy społeczne. Życie osobowe człowieka jest związane z Bogiem, a szczególną rolę odgrywa tu Duch Św. Możemy zapytać, co podpowiada nam w tym względzie teologia? Otóż informuje nas ona o siedmiorakim darze albo siedmiu darach Duch Św.

Jak działa Duch Święty? /2

Wydaje się, że należałoby rozpocząć od daru rozumu. Pod tym pojęciem kryje się poznawcze rozumienie otaczającej nas rzeczywistości. Człowiek potrzebuje poznania (umysłowego czy rozumowego) oraz uznania realności. Właśnie efektem takiego poznania i uznania staje się rozumienie realności, czyli ujęcie przyczyn i skutków, zasad i działań. Władzę poznawczą, która dysponuje rozumieniem realności nazywamy rozumem. Jeśli jednak chodzi o dar Ducha Św., to należy odnosić go do aktywności władzy poznawczej w postaci rozumienia (które staje się podstawa tworzenia wiedzy), a nie do samej władzy poznawczej.

W swoim życiu i działaniu człowiek powinien kierować się właśnie rozumieniem tego, co realne, a nie własnym myśleniem, które nie jest wcale poznaniem, lecz dowolnym łączeniem różnych treści poznawczych (czy to zmysłowych – wyobrażenia, czy to umysłowych – znaczenia pojęć). Właściwe rozumienie realności ma szczególne znaczenie w przypadku człowieka. Powinniśmy przecież poznawać człowieka w całej jego realności (chodzi przede wszystkim o rozpoznanie prawdziwych zasad realności), a nie tworzyć sobie dowolne obrazy czy idee na temat człowieka. Albo poznamy, kim realnie jest człowiek, dzięki czemu będziemy wiedzieli, jak działa, albo będziemy zmyślali jakieś ujęcia ideologiczne (raz homo sovieticus, a raz homo democraticus). Dla naszego życia wspólnotowego, a także społecznego konieczne jest prawidłowe rozumienie realności. Człowiek działa bowiem w realnym świecie a nie w wymyślonym wirtualu.

Drugi dar Ducha Św. określany jest jako rada. Ale łaciński termin consilium oznacza zarówno radę jak też namysł. Trzeba się zgodzić, że nie ma dobrej rady bez namysłu. Jeśli chcemy udzielić komuś rady, to powinniśmy się zastanowić i dobrze rozpoznać całą sytuację dotyczącą danego działania. Chyba Woroniecki idąc za Tomaszem przedstawił taki prosty schemat ludzkiego działania, który składa się z dwóch czynności postępujących naprzemiennie: namysł – chcenie – namysł – chcenie… itd. Zwłaszcza w życiu wspólnotowym i szerzej społecznym namysł człowieka ma szczególne znaczenie. Człowiek musi działać z namysłem, a nie w sposób całkowicie dowolny. Dlatego powinniśmy się ćwiczyć w namyśle, bo to jest niezbędne dla słusznego i prawego działania.

Tak więc dar namysłu i rady ożywia i umacnia nasze działania wspólnotowe i społeczne. Są to czynności naszego umysłu, który uzyskał wcześniej właściwe rozumienie rzeczywistości oraz realności człowieka. Swój namysł powinniśmy budować na podstawie takiego rozumienia. Rada i namysł uzupełniają więc nasze realne poznanie umysłowe i stanowią już bezpośrednie przygotowanie do działania.

Jednak do realnego działania potrzeba jeszcze najważniejszego elementu, którym jest moc sprawcza. Bez tej mocy nie ma działania. Stąd mamy trzeci dar Ducha Św. – czyli dar mocy. Dar mocy wspiera już naszą wolę, która stanowi bezpośrednią przyczynę działania. Wola działa bowiem na podstawie posiadanej mocy sprawczej. Jako władza duchowa wola ma charakter możności, czyli jedynie zdolności działania. Aby jakieś działanie mogło wyjść czy wydobyć się z władzy woli, konieczna jest siła i moc sprawcza. Taką moc i siłę do chcenia dobra wola otrzymuje od aktów sumienia, które pochodzą z podmiotu osobowego. Akty sumienia zaszczepiają w woli realną zasadę działania, którą określamy mianem czynu dobra, gdyż zachęca ona i nakłania wolę do pragnienia dobra i podążania za tym dobrem.

W związku z tym już od czasów Arystotelesa twierdzono, że wola ze swej natury pragnie dobra. Ale przecież sama możność nie dysponuje mocą sprawczą, skoro posiada tylko charakter możliwości działania, a nie realną mocą sprawczą uruchomiającą działanie. Stąd moja sugestia, że wola tak jak pozostałe władze duchowe otrzymuje pobudkę do działania ze strony aktów osobowych. Arystoteles (a za nim średniowiecze) twierdził, że wola potrzebuje do działania pewnej trwałej dyspozycji, czyli cnoty (gr. arete, łac. virtus). To łacińskie określenie dobrze oddaje sprawczą siłę działania (vis – virtus). Jednak według greckiego filozofa wola zdobywa cnotę sprawiedliwości na zasadzie powtarzalności właściwych działań, lecz należy zapytać, skąd się brały same działania.

To, że Duch Św. wspomaga nas darem mocy (mocy działania), oznacza, że dochodzi do pobudzenia samych aktów sumienia, które z kolei uaktywniają naszą wolę. Duch Św. działa bowiem w sferze egzystencjalnej, czyli oddziałuje na naszą osobę (podmiotowość istnienia). Nie ma potrzeby, aby Duch działał w naszej duszy (możności duchowej). Duch Św. pomaga w nawiązaniu relacji osobowych, a za tym idą – jak już mówiliśmy – dalsze konsekwencje sprawcze, czyli aktywizacja władz duchowych. To wszystko razem sprawia, że wola otrzymuje i zdobywa wewnętrzną zasadę i moc działania. Człowiek potrzebuje odpowiedniej mocy do dobrego, czyli moralnego, działania. I ta moc pochodzi z podmiotu osobowego. Wola otrzymuje moc czynu dobra i dzięki temu może podejmować działania moralne (dawniej zwane dobrymi uczynkami).