Rozmowa Mistrza Kartezjusza z Demonem
– Jak tu trafić od razu do
celu? Przecież te armaty strzelają i strzelają, a rzadko trafiają. To się musi
dać obliczyć i wykazać matematycznie. Ale jak to zrobić? – Rozmyślał Mistrz
Kartezjusz.
Nagle ludzik trzymany w ręku
odezwał się – Co Mistrzuniu, chciałbyś wiedzieć, jak od razu, czyli za
pierwszym razem tracić w cel i zabić wroga? No to się da załatwić, ale musisz
mi coś obiecać.
K. – Bierz, co chcesz, byleby
udało mi się obliczyć ten cholerny lot kuli armatniej.
D. – No to obiecaj mi tu na
piśmie, że stworzysz nową filozofię pod moje dyktando, żeby ludzie wreszcie
poznali co trzeba.
K. – Dobrze, jestem gotów. Co
mam napisać i zrobić?
D. – Musisz pokazać ludziom,
że warto we wszystko zwątpić, gdyż w tym wątpieniu można będzie odnaleźć sedno
wszystkiego. Przecież już wiesz, że matematyka jest czymś najdoskonalszym, a na
czym opiera się matematyczne myślenie, jak nie na wzorach funkcji, które sam
wymyśliłeś (no przy mojej pomocy).
Musisz więc zastosować myślenie
w swojej filozofii (w naszej filozofii). A myślenie najłatwiej wyprowadzić z
wątpienia. Rzeczywistość tylko przeszkadza myśleniu, zatem trzeba się jej
pozbyć dzięki wątpieniu. Najpierw musisz zwątpić we wszystko, co realne, żeby w
tym wątpieniu, które naprawdę jest negacją, odkryć swoje myślenie.
Jeśli chcesz obliczyć lot
kuli, to musisz zastosować myślenie, a nie poznanie rzeczywistości. Oglądanie
ćwiczeń artyleryjskich niczego Cię nie nauczy, ale gdy stworzysz sobie
odpowiednie ramy dla swojego myślenia, wtedy osiągniesz sukces. Musisz więc
przyjąć pewne założenie, stworzyć schemat, czyli układ współrzędnych. Spójrz na
mapę, która leży przed Tobą, masz tam dwie współrzędne – długość i szerokość.
Wystarczy dodać jeszcze jedną współrzędną. W ten sposób powstanie układ
współrzędnych do obliczeń ruchu w przestrzeni. Zastosujesz wzory funkcji, które
już znasz, i wynik gotowy. Lot kuli armatniej stanie się oczywisty, czyli
zgodny z wzorem matematycznym.
K. – To naprawdę genialne.
D. – Dziękuję bardzo, ale teraz
do roboty, bo trzeba stworzyć równie genialną filozofię. Jeśli tylko zwątpisz w
rzeczywistość, to zaczniesz myśleć. Myślenie ma wielką przyszłość. Twoi
poprzednicy, ci wszyscy greccy i łacińscy mędrcy po prostu bali się cokolwiek
swobodnie pomyśleć. Oni chcieli być zawsze w zgodzie z rzeczywistością, ale i
tak nic nie osiągnęli. Żeby zdobyć świat, trzeba rzeczywistość zostawić na boku
i zająć się myśleniem. Bo tylko myślenie zdoła zbawić świat od nieszczęść i
cierpienia. Zobaczysz, wszyscy będą zachwyceni.
K. – No dobrze z wątpienia
wyprowadzam myślenie (cogito), ale co dalej, przecież wszyscy filozofowie
twierdzą, że ab posse ad esse non est
exigendum?
D. – No to nie wolno
pokazywać, że myślenie stanowi jedynie możliwość. Trzeba z niego zrobić od razu
coś realnego. Najlepiej nazwać myślenie realnością, czyli stworzyć pojęcie
substancji myślącej – res cogitans.
Na to na pewno nabiorą się ci wszyscy metafizyczni ściemniacze i ciemniacy.
Stworzymy zupełnie nową rzeczywistość pod tytułem Res Cogitans. W ten
sposób powstanie coś myślącego, co najlepiej utożsamić z człowiekiem albo z
jego duszą.
Duszy nikt myślący nie
odrzuci, bo będzie się bał pomówienia o bezbożność. Na tę duszę dali się nabrać
najtężsi teologowie i do tej pory nie mogą sobie z nią poradzić. Dlatego będą
bronili duszy do upadłego, a tym samym obronią naszą res cogitans. W prosty sposób dusza stanie się dla ludzi substancją
myślącą. To brzmi nawet całkiem dobrze. Skoro ludzie tak lubią myśleć o Bogu,
to damy im do ręki oręż w postaci myślącej duszy. Niech sobie rozmyślają w
nieskończoność.
K. – No a co z tym myśleniem o
Bogu, jak przemycić to myślenie zamiast poznania Boga?
D. – Z tym nie będzie
większego problemu. Skoro nasza dusza tak lubi myślenie o Bogu, to trzeba teraz
z tego myślenia wyprowadzić ideę Boga i tyle. To już będzie całkiem łatwe, gdyż
przed nami robili to inni teologowie. Wystarczy sięgnąć po dowody Augustyna lub
Anzelma. Przecież myślenie o Bogu było zawsze mocną stroną teologów. Znacznie
gorzej szło im z poznaniem realnego Boga, ale to już ich problem. Na pewno
chętnie zabiorą się na nowo za udowadnianie istnienia Boga, bo nie wiedzą, że
istnienie czegokolwiek nie wymaga dowodu lecz po prostu uznania i akceptacji,
czyli wiary. Nawet św. Tomasz, który poznał i zrozumiał realność Boga, dał się
nabrać na konieczność dowodów za istnieniem Boga. Tak jakby nasze myślenie było
w stanie cokolwiek udowodnić. Przecież ono domaga się dowodów jedynie po to,
żeby odrzucić rzeczywistość jako nie dającą się dowieść i uzasadnić. Kiedy
człowiek zamierza udowodnić istnienie Boga, to tak jakby chciał się stać
warunkiem dla istnienia Boga, ponieważ twierdzi, że bez takiego dowodu Bóg nie
istnieje. Ale pomyśleć można wszystko. Myślmy więc, a z pewnością uda się
nakłonić ludzi do myślenia, wtedy niechybnie wymyślą własną zgubę.
K. – No dobrze, ale co ja będę
z tego miał?
D. – Jak to co. Będziesz miał
nieśmiertelną sławę i ważne miejsce w historii, od Ciebie zacznie się nowa era
w dziejach filozofii. To będzie era myślenia, najbardziej płodny okres w dziejach
ludzkości, który doprowadzi do całkowitej bezpłodności ludzi. Będziesz
najsławniejszym myślicielem (oczywiście zaraz po mnie) – rzekł Demon. –
Staniesz się kimś najważniejszym dla wszystkich myślicieli, ponieważ otworzyłeś
im wrota do pie…knego świata możliwości. Do świata nieskończonych możliwości.
Odtąd ludzie będą się pławili i topili w otchłaniach możliwości. Będą wymyślali
swoje własne intencjonalne światy. Wreszcie kiedyś na koniec stworzą techniczne
możliwości, które pozwolą unaocznić całą tę niestworzoną rzeczywistość, czyli
świat wirtualny. Osiągną więc potęgę myśli, którą stworzyłeś przy mojej pomocy.
Staniesz się Demonem Myślenia, jak Ja.
K. – Ale ja bym wolał jakąś
odrobinę przyjemności, takich całkiem namacalnych. Jakieś hurysy w raju albo
najlepsze wino burgundzkie.
D. – Nie wydziwiaj, musisz
zwątpić w całą tę wstrętną rzeczywistość. Tylko myślenie się liczy, nie ma nic
piękniejszego jak rozmyślać sobie w nieskończoność. Czego Ci więcej potrzeba?
Przecież możesz sobie pomyśleć i o hurysach i o burgundzie, i o wszystkim
innym.
K. – Jednak moje myślenie nie
napije się burgunda, ani nie przytuli hurysy.
D. – Przestań marzyć o
głupotach. Tylko myślenie jest mądrością tego świata, ja o tym dobrze wiem.
Jeśli chcesz zawojować świat, to musisz nauczyć się ode mnie myślenia. Nie ma
na tym świecie straszniejszej broni niż ludzkie myślenie. Ono potrafi nawet
zniszczyć człowieka. Twoje myślenie zdoła pokonać i zniszczyć wszystkich
wrogów, pamiętaj o tym. Nie ma nic straszniejszego niż armata (a później także
rakieta), która celnie trafia i niszczy wszystko u celu. No Mistrzu, do roboty.
Myślenie czeka.
Kartezjusz zasnął wreszcie
przy stole. O mały włos nie przypaliłby sobie włosów, gdy woskowa świeca
rozlała się po stole. Rano zerwał się z nowymi pomysłami. Czy mi się coś śniło?
Nie pamiętał, ale już wiedział, jak obliczyć celność strzału z armaty. Miał
pomysł układu współrzędnych oraz funkcji liniowych, co pozwoliło na
matematyczny opis lotu kuli armatniej. Był zachwycony potęgą własnego myślenia.
Tak, tak, filozofia zrodziła się z zachwytu, pomyślał. Trzeba stworzyć
filozofię cogito, to powinno być całkiem proste, jasne i wyraźne.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz