Duch Święty pojawił się jako dopełnienie Boskiej Wspólnoty (Trójcy Osób). Duch odpowiada zatem za wspólnotowy wymiar życia człowieka. Zaczęło się od pilnowania życia rodzinnego naszych praprzodków, czyli neandertalczyków. Duch wysłał do nich swoich podopiecznych, czyli aniołów, którzy pilnowali, żeby neandertalczycy trwali we wspólnotach rodzinnych. Taka sytuacja trwała przez 10-lecia. Na koniec doszło do stworzenia człowieka osobowego na tym gruncie rodzinnym. W pewnym momencie Bóg Ojciec stworzył osobę mężczyzny i osobę kobiety (być może od razu wielokrotnie?).
Tak powstał człowiek osobowy. Bóg wykorzystał rozwój wspólnot rodzinnych do stworzenia człowieka osobowego, czyli ludzkiej realności nadprzyrodzonej, która mogłaby się stać podstawą kontaktów i relacji z Bogiem (z Trójcą Osób Boskich). Odtąd Bóg mógł się spotykać z człowiekiem osobowo (twarzą w twarz). Ale coś poszło nie tak. Człowiek zerwał kontakt z Bogiem, bo wymyślił coś złego i zrobił to (teologia mówi o grzechu pierworodnym). To musiało być czymś przeciwko osobie. Grzeszny pomysł i grzeszna decyzja rozerwały związek pomiędzy osobą i naturą człowieka. Osobowa podmiotowość przestała rządzić działaniami natury człowieka, przede wszystkim działaniami duszy. Dusza zaczęła rządzić się sama i działać "na własną rękę", jak ja mówię. Pojawiły się samorządne, czyli wolne i dowolne działania umysłu i woli. Człowiek zaczął myśleć i wymyślać złe rzeczy oraz swobodnie wybierać te złe pomysły. Stał się przez to w pełni człowiekiem homo sapiens. To mu pozwoliło podbijać świat przyrody i zagospodarować swoje naturalne otoczenie. Ale ten nowy człowiek musiał się sam zmagać ze wszystkimi trudnościami. Pomagała mu w tym zdolność myślenia, dzięki której mógł rozwijać technikę i sztukę (ogólnie kulturę jako coś ponadnaturalnego).
Bóg zdał sobie sprawę, że aby przywrócić ludziom zbawienie i nieśmiertelność (właściwie życie wieczne), wymaga to dużego zaangażowania i do tego trzeba wybrać jeden naród nawiązując stałe kontakty z tymi ludźmi przez proroków. I tak się stało z narodem żydowskim. W odpowiednim momencie Bóg zesłał swojego Boskiego Syna, żeby się wcielił w Syna człowieczego. Syn Boży przyjął naturę człowieka, żeby poznać i doświadczyć ludzkiego cierpienia, dzięki temu wziął na siebie ludzkie grzechy i od razu zbawił wszystkich ludzi (wszystkie osoby ludzkie), poprzez przywrócenie łączności natury człowieka ze swoją Osobą Boską. Taka łączność przybrała dla nas postać Eucharystii mszalnej. I może być stosowana przez ludzi nawet codziennie. W ten sposób człowiek doświadcza boskiej pomocy nadprzyrodzonej, czyli łaski, która aktywizuje jego osobę do uruchomienia działań osobowych, działań moralnych i religijnych.
Na koniec to nadprzyrodzone wsparcie Boga owocuje zbawieniem człowieka i darem życia wiecznego w Królestwie Bożym. Warto podążać tą drogą!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz